Brick Night odcina aplikacje, gdy telefon trafia do sypialni. Cena to 129 dolarów
Spis treści
Brick Night ma rozwiązać problem, z którym zwykłe limity czasu ekranowego często sobie nie radzą: nocne przewijanie telefonu. Mały gadżet wykorzystuje Bluetooth i automatycznie blokuje wybrane aplikacje oraz strony, gdy smartfon znajdzie się w ustawionej strefie snu.
W aplikacji Brick użytkownik wybiera blokowane programy, definiuje godziny działania i ustawia obszar o maksymalnych wymiarach 25 na 25 stóp, czyli około 7,6 na 7,6 metra. Gdy telefon wejdzie w ten obszar, blokada uruchamia się sama. Wyjście ze strefy albo koniec zaplanowanego okna czasowego przywraca dostęp.
Blokada zależna od miejsca, nie tylko od ustawień
Brick Night ma dodać do cyfrowych ograniczeń fizyczne utrudnienie. Jeśli aplikacja jest zablokowana, użytkownik nie wyłączy blokady z poziomu łóżka. Musi wyjść poza wyznaczoną strefę, co ma przerwać automatyczny odruch sięgania po media społecznościowe. Jedno urządzenie może obsługiwać kilka osób, a każda z nich może mieć własny harmonogram, obszar i listę aplikacji.
Producent podaje, że Brick Night działa bez Wi-Fi i ładowania. W zestawie znajdują się dwie baterie CR2477, a obudowa ma wymiary 73 × 73 × 45 mm. To ważne rozróżnienie względem tańszego Bricka za 59 dolarów, który pozwala uruchamiać blokadę ręcznie albo według harmonogramu. Brick Night kosztuje 129 dolarów i dopłata dotyczy przede wszystkim automatycznej reakcji na lokalizację telefonu.
Czy takie urządzenie rzeczywiście może pomóc zasnąć?
Pomysł wpisuje się w problem opisany w badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Frontiers in Psychiatry”. Analiza danych 45 202 studentów z Norwegii wykazała, że każda dodatkowa godzina korzystania z ekranu po położeniu się do łóżka wiązała się z 59-procentowym wzrostem szans wystąpienia objawów bezsenności i 24 minutami krótszego snu. Było to badanie obserwacyjne, więc nie dowodzi, że sam ekran powoduje bezsenność, ale dobrze pokazuje koszt odkładania pory snu.
Brick Night nie jest urządzeniem medycznym i nie zastępuje higieny snu. Jego sens polega na odebraniu użytkownikowi najłatwiejszej drogi do anulowania ograniczenia. Dla osoby, która regularnie omija limity w telefonie albo zapomina je włączyć, taka lokalna blokada może być praktyczniejsza niż kolejne przypomnienie na ekranie. Pozostaje jednak pytanie, czy za tę dodatkową przeszkodę warto zapłacić 129 dolarów.
Źródła
Autor Artykułu
Paweł Lisowski
Paweł Lisowski - pasjonat technologii, komputerów i internetu. Od wielu lat śledzi rozwój sprzętu i oprogramowania, testuje nowe rozwiązania i dzieli się wiedzą z czytelnikami. Zafascynowany wpływem technologii na codzienne życie, tworzy praktyczne poradniki i inspiruje do świadomego korzystania z cyfrowego świata.