Meta ma problem z centrami danych. Po wyborach samorządy chcą twardych warunków
Spis treści
Meta spodziewa się, że po ostatnich wyborach w Stanach Zjednoczonych budowa nowych centrów danych będzie trudniejsza. Dina Powell McCormick, prezeska i wiceprzewodnicząca spółki, powiedziała podczas konferencji WSJ Tech, że sprzeciw wobec infrastruktury dla sztucznej inteligencji stał się ważnym tematem kampanii. Jej zdaniem firmy technologiczne nie wyjaśniły wystarczająco dobrze, jakie korzyści lokalne mogą przynieść takie inwestycje.
„Będzie trudniej” to najkrótsze podsumowanie jej oceny. Powell McCormick przewiduje także znacznie dokładniejszą analizę nowych projektów. Nie oznacza to jednak zatrzymania wszystkich inwestycji. Jak relacjonuje Mint, powołując się na The Wall Street Journal, politycy, którzy wygrywali kampanie przeciwko centrom danych, nadal obawiają się utraty miejsc pracy i kapitału. Według menedżerki Meta jeden z nowo wybranych gubernatorów miał już zaproponować firmie rozmowę po objęciu urzędu.
Centrum danych stało się symbolem sporu o AI
Dla mieszkańców ogromny budynek pełen serwerów jest najbardziej namacalnym elementem ekspansji AI. Wraz z nim pojawiają się pytania o zużycie energii i wody, obciążenie sieci oraz wpływ inwestycji na podatki i ceny prądu. Właśnie dlatego polityczny sprzeciw wobec centrów danych coraz częściej jest jednocześnie sprzeciwem wobec tempa rozwoju sztucznej inteligencji.
Skala problemu jest większa niż pojedynczy spór lokalizacyjny. Axios podał po wyborach, że na kartach do głosowania w dziesięciu stanach znalazło się 41 inicjatyw dotyczących centrów danych, a około dwóch tuzinów propozycji ograniczających lub blokujących rozwój inwestycji uzyskało poparcie w pierwszych wynikach. To sygnał, że firmy będą musiały uzyskiwać zgodę społeczną nie tylko od władz stanowych, lecz także od mieszkańców.
Meta przedstawia własny model współpracy
Meta przekonuje, że zna sposób na ograniczenie napięć. Wśród warunków udanych projektów wymienia pokrywanie pełnych kosztów energii i potrzebnej infrastruktury, zatrudnianie lokalnych pracowników oraz kierowanie dodatkowych wpływów podatkowych do szkół i służb ratunkowych. Firma mówi też o szkoleniach zawodowych, dotacjach dla organizacji społecznych i pomocy w opłacaniu rachunków za energię.
To nie jest wyłącznie deklaracja z konferencji. W oficjalnym materiale Meta firma pisze, że pokrywa koszty energii i wody swoich centrów danych oraz finansuje infrastrukturę potrzebną do ich obsługi. Z kolei w sierpniu Mark Zuckerberg opisywał tak zwany „community compact”, czyli pakiet korzyści obejmujący między innymi miejsca pracy, szkoły, usługi publiczne i ochronę środowiska. Taki model ma sprawić, że centrum danych będzie dla miejscowości czymś więcej niż tylko dużym odbiorcą prądu.
Inwestycje są zbyt duże, by łatwo je wycofać
Meta nadal zwiększa możliwości obliczeniowe potrzebne do rozwoju swoich usług AI. W lipcu spółka podała, że kampus centrum danych w El Paso w Teksasie będzie miał moc obliczeniową na poziomie 1 GW. Według komunikatu firmy inwestycja ma przekroczyć 10 mld dolarów, a w szczytowym momencie budowy zapewnić ponad 4000 miejsc pracy. To pokazuje, dlaczego dla władz lokalnych negocjacje z dostawcami infrastruktury są jednocześnie szansą gospodarczą i źródłem ryzyka.
Powell McCormick twierdzi, że Meta może zarabiać na już zbudowanej mocy obliczeniowej także wtedy, gdy popyt na własne usługi AI nie będzie rósł zgodnie z planem. Firma otrzymuje oferty dzierżawy tej infrastruktury, więc centra danych pozostają aktywem, które można wykorzystać szerzej niż tylko do obsługi produktów Meta.
Najbliższe miesiące pokażą, czy „community compact” stanie się realnym standardem branży, czy tylko sposobem na poprawę wizerunku. Dla rynku AI wynik jest istotny: wolniejsze i droższe uzyskiwanie pozwoleń może opóźnić rozbudowę mocy obliczeniowej, ale może też wymusić bardziej przejrzyste umowy między technologicznymi gigantami a lokalnymi społecznościami.
Źródła
Autor Artykułu
Paweł Lisowski
Paweł Lisowski - pasjonat technologii, komputerów i internetu. Od wielu lat śledzi rozwój sprzętu i oprogramowania, testuje nowe rozwiązania i dzieli się wiedzą z czytelnikami. Zafascynowany wpływem technologii na codzienne życie, tworzy praktyczne poradniki i inspiruje do świadomego korzystania z cyfrowego świata.