AI na szyi, palcu i nadgarstku. Te gadżety chcą pamiętać za ciebie
Spis treści
- Bee stawia na codzienne przypomnienia
- Friend chce być rozmówcą, nie dyktafonem
- Limitless pokazuje, że pamięć AI ma także drugą stronę
- Muse Charm, Nirva i Omi szukają własnej niszy
- Plaud NotePin i Stream ring są dla osób, które robią dużo notatek
- Rabbit R1 pozostaje urządzeniem obok telefonu
- Co sprawdzić przed zakupem?
- Źródła
AI coraz częściej wychodzi ze smartfona. Dziś może działać w zawieszce na szyi, pierścieniu, opasce na nadgarstku albo małym urządzeniu noszonym przy ubraniu. Jedne gadżety mają transkrybować rozmowy i tworzyć notatki, inne chcą pełnić rolę osobistego towarzysza. Wspólny mianownik jest ważny: większość z nich musi słuchać otoczenia, więc wygoda od razu łączy się z pytaniami o prywatność.
Na rynku pojawiło się już kilka różnych podejść do osobistego AI. Poniżej zebraliśmy najciekawsze urządzenia i wskazujemy, czym się od siebie różnią.
Bee stawia na codzienne przypomnienia
Bee to niewielka zawieszka, którą można przypiąć do ubrania albo nosić jak opaskę. Według informacji producenta urządzenie ma rozpoznawać codzienne wzorce użytkownika, a następnie tworzyć przypomnienia, notatki i podsumowania dnia. Ważnym elementem jest fizyczny przycisk wyciszenia, pozwalający przerwać nagrywanie.
Pierwsza wersja kosztowała 49,99 dolara, a aplikacja na iPhone’a była powiązana z abonamentem w wysokości 19 dolarów miesięcznie. Po przejęciu startupu przez Amazona firma pokazała także Bee Frontier w cenie 74,99 dolara oraz Bee Eclipse za 99,99 dolara. Frontier można nosić na nadgarstku lub przy ubraniu, natomiast Eclipse ma formę niewielkiego urządzenia mocowanego z tyłu smartfona. Oba modele mają oferować podstawowe funkcje znane z wcześniejszej generacji i współpracować z Alexą.
Friend chce być rozmówcą, nie dyktafonem
Friend wyróżnia się tym, że zamiast koncentrować się na spotkaniach, próbuje budować relację z użytkownikiem. Zawieszka łączy się z iPhone’em przez Bluetooth, słucha rozmów i może odpowiadać głosem albo wysyłać proaktywne wiadomości. Producent opisuje ją jako cyfrowego towarzysza o własnym głosie i osobowości.
Tu szczególnie wyraźnie widać, jak szybko zmienia się ten rynek. Oficjalna strona Friend podaje obecnie cenę 249 dolarów, wymóg korzystania z iPhone’a oraz opcjonalny abonament pamięci za 9,99 dolara miesięcznie. Firma deklaruje też szyfrowanie rozmów i przypomina, że użytkownik odpowiada za przestrzeganie lokalnych przepisów dotyczących nagrywania. Produkt był krytykowany za kampanię reklamową w nowojorskim metrze, a zapowiadana aktualizacja Friend 2.0 ma dodać wbudowany głośnik i bardziej wyrazistą osobowość urządzenia.
Limitless pokazuje, że pamięć AI ma także drugą stronę
Limitless, wcześniej znane jako Rewind, powstało z myślą o zapisywaniu rozmów, spotkań i własnych pomysłów. Pendant może tworzyć transkrypcje, streszczenia i wyszukiwalną historię rozmów. To rozwiązanie najbardziej przypomina narzędzie dla dziennikarza, prawnika albo osoby, która regularnie uczestniczy w spotkaniach.
W tym przypadku warto jednak zaktualizować informacje o dostępności. Limitless informuje, że zostało przejęte przez Meta i od 5 grudnia 2025 roku nie sprzedaje nowych Pendantów. Dotychczasowi użytkownicy mają otrzymać wsparcie do końca 2026 roku, a firma wygasza część funkcji Rewind. Producent podkreśla również, że osoba nosząca urządzenie powinna poinformować rozmówców i uzyskać ich zgodę na nagrywanie. To dobra zasada przy każdym podobnym gadżecie, niezależnie od marki.
Muse Charm, Nirva i Omi szukają własnej niszy
Meta rozwija Muse Charm, kieszonkowe urządzenie z małym ekranem, na którym ma pojawiać się awatar Jolly. Gadżet ma dawać dostęp do osobistego asystenta Muse za pomocą głosu i wykonywać polecenia użytkownika. Sprzęt nie był jeszcze dostępny w sprzedaży, dlatego jego funkcje i wygląd należy traktować jako zapowiedź, a nie gotową ofertę.
Nirva idzie w stronę osobistego rozwoju. Startup założony przez byłych pracowników Meta Reality Labs chce zamieniać codzienne wypowiedzi w dziennik, a następnie pokazywać wzorce dotyczące emocji, komunikacji i nawyków. Urządzenie ma być noszone jako zawieszka lub bransoletka. Zapowiadana cena wynosi 249 dolarów, a wysyłka pierwszych egzemplarzy ma rozpocząć się pod koniec 2026 roku.
Omi to z kolei bardziej uniwersalny asystent. Ma odpowiadać na pytania, podsumowywać rozmowy, tworzyć listy zadań i pomagać w planowaniu spotkań. Można nosić go na szyi, a producent przewidział także mocowanie przy głowie za pomocą taśmy medycznej. Według opisu urządzenie rozpoznaje, kiedy użytkownik zwraca się właśnie do niego.
Plaud NotePin i Stream ring są dla osób, które robią dużo notatek
Plaud NotePin to mały rejestrator głosu noszony na nadgarstku albo przypinany magnetycznie do ubrania. Jego główne zadanie jest prostsze niż w przypadku Friend: nagrać rozmowę, przesłać ją do telefonu i przygotować transkrypcję oraz podsumowanie. Urządzenie kosztuje 159 dolarów i obejmuje 300 minut transkrypcji miesięcznie. Plan Pro za 8,33 dolara miesięcznie zwiększa limit do 1200 minut. Firma zapowiada też model Note Pro za 179 dolarów.
Podobny pomysł ma Stream ring firmy Sandbar. Mikrofon w pierścieniu jest domyślnie wyłączony, a nagrywanie uruchamia się przez przytrzymanie dotykowej powierzchni. Ring ma służyć do zapisywania krótkich notatek, rozmowy z asystentem w aplikacji oraz sterowania muzyką. Zapowiadana cena wynosi 299 dolarów.
Rabbit R1 pozostaje urządzeniem obok telefonu
Rabbit R1 jest inny od większości opisanych produktów. To ręczne urządzenie z ekranem dotykowym i obracaną kamerą, stylizowane na gadżet retro. Kosztuje 199 dolarów i ma wykonywać zadania w aplikacjach, takie jak zamawianie jedzenia czy rezerwowanie lotów, bez każdorazowego sięgania po smartfon.
Po początkowych problemach producent rozwija oprogramowanie. Jedną z nowszych funkcji są „Creations”, pozwalające budować własne narzędzia, a nawet proste gry. R1 pokazuje, że osobiste AI nie musi być noszone na ciele, ale nadal wymaga ostrożności: użytkownik powinien wiedzieć, jakie konta i uprawnienia przekazuje urządzeniu.
Co sprawdzić przed zakupem?
Najważniejsze pytanie nie brzmi dziś „czy gadżet ma AI?”, lecz „co dokładnie nagrywa i gdzie trafiają dane?”. Przed zakupem trzeba sprawdzić, czy urządzenie ma fizyczny przycisk wyciszenia, jak sygnalizuje nagrywanie, jak długo przechowuje audio i transkrypcje oraz czy można je łatwo usunąć. W pracy, transporcie publicznym i podczas rozmów z innymi osobami zawsze należy uwzględnić zgodę na rejestrowanie dźwięku.
Różnice między urządzeniami są już wyraźne. Bee i Plaud celują w przypomnienia oraz notatki, Friend w rozmowę i towarzystwo, Nirva w analizę własnych nawyków, a Rabbit R1 w obsługę zadań. Im szersze ambicje urządzenia, tym ważniejsze stają się jego zasady prywatności i możliwość kontroli nad zapisanymi danymi.
Źródła
Autor Artykułu
Paweł Lisowski
Paweł Lisowski - pasjonat technologii, komputerów i internetu. Od wielu lat śledzi rozwój sprzętu i oprogramowania, testuje nowe rozwiązania i dzieli się wiedzą z czytelnikami. Zafascynowany wpływem technologii na codzienne życie, tworzy praktyczne poradniki i inspiruje do świadomego korzystania z cyfrowego świata.