Google Sheets zyskuje wykresy pudełkowe. Excel traci kolejną przewagę
Spis treści
Google Sheets zaczyna otrzymywać natywną obsługę wykresów pudełkowych, znanych także jako box plot lub box-and-whisker. To przydatny typ wizualizacji, gdy trzeba szybko pokazać rozkład wartości w zbiorze danych, a nie tylko ich średnią.
Według informacji przekazanych przez Google wystarczy zaznaczyć zakres surowych danych liczbowych, aby Sheets automatycznie wyliczył minimum, pierwszy kwartyl, medianę, trzeci kwartyl, maksimum, średnią oraz wartości odstające. Do przygotowania wykresu nie będą więc potrzebne dodatkowe kolumny ani pomocnicze formuły.
Wykres pudełkowy przedstawia środkową część rozkładu jako pudełko, a „wąsy” pokazują jego szerszy zakres. Mediana pozwala ocenić typową wartość, kwartyle pokazują, jak rozkłada się połowa obserwacji, a punkty odstające ułatwiają znalezienie nietypowych wyników. Dzięki temu jeden wykres może być bardziej informacyjny niż długa lista liczb.
Nowość ma znaczenie również dla osób pracujących z plikami Excela. Wykresy pudełkowe zaimportowane z Excela mają być zachowywane razem z odwołaniami do danych, obliczeniami i formatowaniem, zamiast znikać podczas przenoszenia arkusza do Sheets. Funkcja jest wdrażana stopniowo, więc jej dostępność może zależeć od konta i etapu rollout’u.
Google opisuje w swojej dokumentacji standardowy sposób tworzenia wykresów w Sheets: należy zaznaczyć komórki, wybrać „Wstaw” oraz „Wykres”, a następnie wskazać typ wizualizacji w panelu konfiguracji. Oficjalna lista typów obejmuje między innymi histogramy, które służą do pokazywania rozkładu danych; wykres pudełkowy daje użytkownikom bardziej zwarte podsumowanie tego samego problemu.
To niewielka, ale praktyczna zmiana dla analityków, zespołów finansowych i osób pracujących z raportami w przeglądarce. Google Sheets nie staje się przez nią kopią Excela, ale eliminuje jedną z luk, które do tej pory zmuszały użytkowników do stosowania obejść albo eksportowania danych do innego programu.
Źródła
Autor Artykułu
Paweł Lisowski
Paweł Lisowski - pasjonat technologii, komputerów i internetu. Od wielu lat śledzi rozwój sprzętu i oprogramowania, testuje nowe rozwiązania i dzieli się wiedzą z czytelnikami. Zafascynowany wpływem technologii na codzienne życie, tworzy praktyczne poradniki i inspiruje do świadomego korzystania z cyfrowego świata.