Fitbit Edge bez NFC. Google twierdzi, że prawie nikt go nie chce, ale czytelnicy protestują
Spis treści
Google Fitbit Edge miał być kompromisem między rozbudowanym smartwatchem a prostą opaską fitness. W praktyce producent zdecydował się pominąć NFC, a tym samym także płatności zbliżeniowe. Google przedstawiało ten wybór jako odpowiedź na niewielkie zainteresowanie funkcją, lecz reakcje czytelników pokazują, że dla wielu osób jest ona ważnym elementem urządzenia noszonego na co dzień.
Sam Edge jest nowym trackerem Fitbita z ekranem AMOLED o przekątnej 1,34 cala, GPS-em i łącznością Bluetooth 5.4. Google deklaruje do siedmiu dni pracy na jednym ładowaniu, obudowę odporną na wodę do 5 ATM oraz możliwość wymiany baterii. Urządzenie kosztuje w USA od 179,99 dolara i wymaga telefonu z Androidem 11 lub nowszym albo iOS 16.4 lub nowszym, konta Google oraz aplikacji Google Health.
Brak NFC oznacza brak płatności z nadgarstka
NFC nie jest potrzebne do podstawowego śledzenia aktywności, snu czy treningów. Ma jednak praktyczne znaczenie dla osób, które chcą wyjść bez telefonu i zapłacić przy terminalu samym urządzeniem. Pomoc Google wymienia płatności przez Google Wallet dla wybranych modeli Fitbit, między innymi Charge 4, Charge 5, Charge 6, Sense, Sense 2 oraz Versa 2–4. Fitbit Edge nie znajduje się na tej liście, a jego oficjalna specyfikacja nie wymienia modułu NFC.
To ważne rozróżnienie: Google Wallet może działać na telefonie, ale nie oznacza automatycznie, że działa także na każdym urządzeniu Fitbit. W przypadku Edge brak odpowiedniego układu sprzętowego zamyka drogę do płatności zbliżeniowych, niezależnie od tego, jaką aplikację producent udostępniłby później.
Google Edge ma mocne strony, ale kompromis jest widoczny
Fitbit Edge oferuje funkcje, których można oczekiwać od nowoczesnego trackera: śledzenie ponad 40 trybów ćwiczeń, pomiary tętna, analizę snu, mapowanie treningów z GPS-em, powiadomienia oraz sterowanie multimediami. Google promuje również Health Coach z funkcjami opartymi na Gemini, choć część możliwości wymaga subskrypcji Google Health Premium.
Problem polega na tym, że Edge nie jest już najprostszą opaską. Ma ekran, GPS, przyciski i cenę zbliżającą go do bardziej wszechstronnych zegarków. W takim segmencie NFC przestaje być dodatkiem dla nielicznych, a staje się funkcją, której brak trzeba świadomie zaakceptować.
Czy brak NFC dyskwalifikuje Fitbit Edge?
Nie dla każdego. Jeśli priorytetem są bateria, małe rozmiary, dane treningowe i funkcje zdrowotne, Edge nadal może być interesującym trackerem. Jeżeli jednak urządzenie ma zastąpić telefon podczas krótkiego wyjścia, zakup bez NFC oznacza konieczność noszenia dodatkowo smartfona albo karty.
Właśnie dlatego deklaracja, że prawie nikt nie chce NFC, spotkała się z krytyką. W ankiecie przywołanej w materiale źródłowym ponad połowa głosujących wskazała, że oczekiwałaby tej funkcji. To nie jest reprezentatywne badanie rynku, ale pokazuje różnicę między statystycznym założeniem producenta a oczekiwaniami części entuzjastów technologii.
Przed zakupem warto więc sprawdzić nie tylko czas pracy i funkcje sportowe, lecz także sposób płacenia, którego używamy na co dzień. W przypadku Google Fitbit Edge odpowiedź jest jednoznaczna: płatności zbliżeniowych z nadgarstka nie będzie.
Źródła
Autor Artykułu
Paweł Lisowski
Paweł Lisowski - pasjonat technologii, komputerów i internetu. Od wielu lat śledzi rozwój sprzętu i oprogramowania, testuje nowe rozwiązania i dzieli się wiedzą z czytelnikami. Zafascynowany wpływem technologii na codzienne życie, tworzy praktyczne poradniki i inspiruje do świadomego korzystania z cyfrowego świata.