OpenAI chce oswoić centra danych. Padła propozycja nazwy „kampusy obliczeniowe AI”
OpenAI chce zmienić sposób, w jaki mówi się o wielkich centrach danych. Firma rozważa określanie ich mianem „kampusów obliczeniowych AI”, licząc na to, że łatwiej będzie przekonać lokalne społeczności do kolejnych inwestycji.
Informację podał Axios, powołując się na Chrisa Lehane’a, dyrektora OpenAI do spraw globalnych. Według jego relacji firma przygotowuje po wyborach uzupełniających w USA szerszą kampanię dotyczącą polityki i społecznego odbioru sztucznej inteligencji. Jednym z jej elementów ma być propozycja, aby mieszkańcy mieli realny wpływ na sposób budowy takich obiektów oraz na korzyści, które otrzymają w zamian.
Nie chodzi tylko o zmianę etykiety
Sama nazwa nie rozwiąże problemów, które stoją za protestami przeciwko centrom danych. Takie inwestycje wymagają dużej ilości energii, odpowiedniej infrastruktury sieciowej, pozwoleń i często także planów dotyczących zużycia wody. OpenAI przekonuje jednak, że jego projekty mogą oznaczać dla regionów nowe miejsca pracy, wpływy podatkowe i rozwój lokalnego zaplecza technicznego.
Firma deklaruje, że do 2029 roku chce zabezpieczyć w Stanach Zjednoczonych 10 GW infrastruktury AI. W kwietniowym komunikacie OpenAI podkreślało, że wybór lokalizacji zależy między innymi od dostępu do energii, gruntów, transmisji danych, pracowników i akceptacji społecznej. To właśnie ten ostatni element może zdecydować, czy „kampus obliczeniowy” będzie dla mieszkańców czymś więcej niż marketingowym określeniem serwerowni.
OpenAI chce kształtować debatę o AI
Lehane zapowiedział również prace nad pomysłami dotyczącymi „ograniczeń prędkości” dla najbardziej zaawansowanych systemów AI, większego poczucia sprawczości użytkowników oraz udziału Stanów Zjednoczonych w tworzeniu międzynarodowych standardów. Jego zdaniem sztuczna inteligencja ma stać się jednym z głównych tematów kampanii prezydenckiej w 2028 roku.
W tle trwa spór o przejrzystość negocjacji między operatorami centrów danych a władzami lokalnymi. Amazon poinformował, że nie korzysta już z umów o zachowaniu poufności zawieranych z agencjami rządowymi przy takich projektach. OpenAI mówi z kolei, że społeczności powinny rozliczać firmy z tego, czy inwestycje przynoszą im rzeczywiste, a nie tylko obiecywane korzyści.
Jeśli pomysł się przyjmie, „kampus obliczeniowy AI” będzie przede wszystkim próbą zmiany rozmowy o kosztach i korzyściach infrastruktury potrzebnej do rozwoju modeli. O tym, czy zadziała, zdecydują jednak nie słowa, lecz rachunki za energię, wpływ na środowisko, miejsca pracy i zasady udziału mieszkańców w podejmowaniu decyzji.
Źródła
Autor Artykułu
Piotr Tchórz
Redaktor naczelny PC Arena. Łączy doświadczenie redakcyjne z zainteresowaniem komputerami, nowymi technologiami i sztuczną inteligencją. Pisze o tym, co zmienia się w świecie PC - od sprzętu i oprogramowania po praktyczne zastosowania AI.